|
|
Blog > Komentarze do wpisu
scenka w blasku świecy
Zelżały mrozy, ucichły wiatry, a mimo to w sobotni wieczór zamrugały nerwowo żyrandole, zaczkał telewizor i …wszystko zgasło.
Na kilka długich godzin. Zapaliliśmy wszystkie wyszukane świece, ustawiliśmy za nimi lusterka, rozłożyliśmy na podłodze kołdrę i położyliśmy się na niej jak stadko spłoszonych przepiórek. - Mamo, czy ziemia jest duża czy mała? – pyta Nusia wpatrzona w ciemność za oknem i jedną jedyna gwiazdę podobną do płomienia świecy. - Duża. – odpowiadam. - A my jesteśmy mali. – stwierdza już, nie pyta. -… - Jesteśmy takimi zabawkami. -…? - I musi być ktoś duży. - …?? - On się nami bawi. - …?! - Na przykład jedzie nami do dziadków. - …?!! - On stworzył ziemię i nas. Wszystko. - ?!!! Zdumienie. Gdy skończył się filozoficzny wywód zapadła cisza. W ciemności, chyboczącym blasku świec rozstawionych wszędzie, pod czujnym okiem gwiazdy jednej jedynej. Ludzkość u swego zarania, gdy dzieckiem była pięcioletnim też wpadła na podobny trop. Jesteśmy mali, więc jest Ktoś większy. Dużo większy i dużo mądrzejszy. On się bawi wszystkim. A potem przyszedł On. Przeszedł przez życie dobrze czyniąc wszystkim, z miłości do wszystkich umarł na krzyżu, by przekonać przynajmniej niektórych, że … nie dla zabawy nas stworzył, nie z nudów, że nie jesteśmy pacynkami na Jego dłoni, marionetkami w Jego teatrzyku, że nie jest znudzonym demiurgiem, któremu wszystko jedno co z nami będzie. Że wszystko co jest, jest ogromnie na serio. Że wszystko jest z miłości. Że wszystko złożone w nasze ręce. Że mamy wybór. Że my piszemy scenariusze. Czasem w blasku jednej jedynej świecy. poniedziałek, 20 lutego 2012, ruttka
Komentarze
2012/02/20 22:53:48
Rut, a ja wciąż jestem zadziwiona, jak Twoje dzieci mają Twoją poezję i filozofię we krwii, wprost wyssaną z mlekiem matki :-)
Maciejka
Gość: Rut, ip-89-174-189-179.ibd.gtsenergis.pl
2012/02/22 16:58:47
Rozynko - u nas też nie było prądu około 5 godzin, moze troche więcej. To dziwne doświadczenie. Z jednej strony rzeczywiscie irytujące, ale po pewnym czasie powoli obrastało w jakieś takie niespotykane na co dzień w życiu " na prąd" wartości. Bliskość, rozmowy inne, zabawy, to że nagle byliśmy wszyscy razem w jednym miejscu, nie rozproszeni. Tylko Nusia wciąż bała sie, ze pożar wybuchnie, bo ostatnio była świadkiem pożaru:(
maciejko - nie wiem czy to po mnie. Nie rozmawiamy na co dzień w ten sposób. I tez za każdym razem jestem zdumiona jak głebokie mysli maja dzieci. 2012/02/25 14:49:52
Widzisz, choć nie rozmawiać i tak TO mają z mleka matki ;-)
Moi zdecydowanie mniej filozoficzni. |
A swoją drogą, gdy niespodziewanie prąd nam wyłączą, gdy jakaś awaria dłuższa nastąpi, to wytwarza się prawdziwa dezorganizacja naszego życia. Teraz bez prądu nie da się żyć. U mnie od razu nie ma wody, całe szczęście, że mam gaz to mogłabym coś ugotować.
A płomień świecy palącej się z przymusu jest dla mnie denerwujący.
Jakiś czas temu nie miałam prądu przez 5 godzin, ale było to zapowiedziane, a i tak irytujące.
Pozdrawiam Was wszystkich. :)))